Na początek trochę o sobie co by dopełnić tradycji pierwszego wpisu. Nazywam się Adam Turowski ale w sieci wolę gdy się do mnie zwraca per amag.Jestem zwolennikiem wolnego oprogramowania oraz wolnej kultury. Uważam, że jeśli ktokolwiek chce upubliczniać twór swojej pracy ma prawo wybrać dowolny sposób udostępnienia (dowolną licencję), a rynek lub społeczeństwo powinno zrewidować jego decyzję. Nie popieram “piracenia”[1] jednak jest ono przeze mnie w pewnym stopniu tolerowane jako forma walki z bezmyślnością obecnego prawa. By nieco uściślić: sprowadza się to do tego, że na co dzień walczę z piractwem lecz jeśli ktoś potrafi logicznie uargumentować dlaczego postanawia łamać licencje to staram się go zbytnio nie nękać na tym podłożu
Prywatnie wybrałem system oparty na rozwiązaniach pochodzących z projektu GNU, w którego sercu pracuje Linux. Po wielu latach tułaczki po różnych dystrybucjach sądzę, że udało mi się znaleźć dystrybucję bliską ideałowi- mówię oczywiście o Debianie. Niestety czasem muszę pracować “z” i co gorsza “na” systemach pochodzących z Microsoftu do czego nie podchodzę z entuzjazmem.
Czasami w wywiadach z developerami lub użytkownikami otwartego lub wolnego oprogramowania pada pytanie w rodzaju: gdybyś miał wybierać pomiędzy RMS, a Linusem kogo byś wybrał i dlaczego? Jako, że mi nikt takiego pytania jeszcze nie zadał to ubiegnę ewentualnego przyszłego pytającego i odpowiem na to pytanie nim padnie. Wybrałbym RMS ponieważ Open Source nie jest warunkiem wystarczającym przy dystrybucji oprogramowania, a wolność ma dla mnie zbyt duże znaczenie by z niej rezygnować- wolność ponad przewagą technologiczną.
Z rzeczy bardziej przyziemnych wypada wspomnieć, że jestem studentem zaocznym Politechniki Szczecińskiej na kierunku Informatyka. Przez resztę tygodnia pracuję jako “informatyk od wszystkiego” w jednym z największych polskich zakładów. W wolnych chwilach jeśli już takie się trafią lubię dosiąść dwóch kółek i popedałować gdzieś przed siebie.
Na koniec rzecz organizacyjno-techniczna: serwer na którym znajduje się blog jest moim prywatnym podbiurkowym serwerem i niestety pomimo wielu moich wysiłków nie mogę zagwarantować tego, że blog będzie dostępny 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu.
[1] początkowo to autorzy nazywali “piratami” wydawców, którzy wykorzystywali kruczki prawne by wydawać ich dzieła bez ich zgody