Pierwszy raz dziś byłem w stacji krwiodawstwa oddać honorowo krew. Pomysł nachodził mnie od kilku miesięcy i w końcu doczekał się realizacji dzisiejszego dnia.
Nie mogłem znaleźć nigdzie informacji o godzinach otwarcia punktu przy ulicy Wojska Polskiego w Szczecinie więc założyłem, że jeśli będę tam na 8:30 to stacja powinna już być otwarta albo po prostu poczekam na otwarcie do godziny 9. Na miejscu byłem mniej więcej planowo i czekać na otwarcie nie musiałem. Podczas rejestracji dostałem ankietę do wypełnienia, a później udałem się do lekarza gdzie sprawdzono moją wagę, wzrost oraz dane z ankiety. Po wyjściu z gabinetu udałem się do laboratorium gdzie pobrano ode mnie krew do testów, a później pierwszy raz odwiedziłem bufet zamieniając bon na wafelka oraz czekoladę z mlekiem. W laboratorium miałem pobieraną krew z żyły, a nie z palca (być może przez kilka początkowych razy jest to norma) co skutkowało dłuższym czasem oczekiwania na wyniki (około 30 minut), więc posiedziałem sobie w bufecie. Po powrocie na piętro czekałem jeszcze około kwadransa i poinformowano mnie, że moja krew jest dobra i nadaje się do oddania. Udałem się piętro wyżej gdzie spędzając w całkiem wygodnym fotelu około kwadransa na wyczytanie swojego nazwiska zastanawiałem się jak wygląda sala znajdująca się za ścianą, na której oddaje się krew. Wyczytano moje nazwisko i po założeniu fartucha wkroczyłem do sali, w której się wszystko odbywa. Pomieszczenie okazało się duże, a miejsc do oddawania krwi było kilka (nie liczyłem ile ale na oko było ich więcej niż 10). Skierowano mnie na jeden z foteli gdzie podłączono mnie do aparatury i dokładnie wytłumaczono jak to wygląda i powiedziano co mam robić, żeby było dobrze
Dostałem piłeczkę do zgniatania, którą mi zabrano gdy nauczyłem się poprawnie zaciskać pięść. Na fotelu spędziłem około 10 minut i trzykrotnie pytano mnie o moje samopoczucie. Po powrocie do poczekalni kolejny kwadrans byłem pod obserwacją i znów trzykrotnie odpowiadałem, że dobrze się czuję. Następnie udałem się do rejestracji po karteczkę dla pracodawcy oraz do bufetu gdzie dostałem dużą bułkę, 8 czekolad oraz wypiłem latte z czekoladą. Na tym zakończyła się moja pierwsza wizyta w punkcie krwiodawstwa.
Całość trwała niespełna 4 godziny, a było to spowodowane dużą ilością krwiodawców co zawsze ma miejsce w piątki jak się dowiedziałem- około godziny 12 osoba rejestrująca się w recepcji dostała numerek 97. W samej stacji czuć było na każdym kroku życzliwość i często personel żartował z dawcami oraz pomiędzy sobą. Jeśli ktoś jeszcze się waha przed podjęciam decyzji czy oddać krew honorowo czy z tym poczekać to moim zdaniem powinien wybrać pierwszą opcję tym bardziej, że oddaną krew będzie mógł później odliczyć sobie od podatku. Jestem przekonany, że za dwa miesiące znów trafię do stacji krwiodawstwa by oddać swoją krew