Miesiąc wolnego
W tej chwili powinienem być już w pracy, jednak tak nie jest. Dostałem od firmy 35 dni wolnego w związku z kryzysem, co niestety znacznie odbije się na naszym domowym budżecie. Pozytywną rzeczą jest perspektywa dłuuuugiego “urlopu”, z którym mogę zrobić niemal wszystko. Zgodnie z zasadą, że każda zmiana jest szansą, postanowiłem spożytkować dany mi czas owocnie. Przygotowałem listę rzeczy, na które ciągle brakowało mi czasu, oraz rzeczy, które chciałbym/muszę zrobić w najbliższym czasie i wyszła z tego całkiem pokaźna lista. Jest niemal pewne, że nie uda mi się wszystkiego przetrawić nawet gdybym się wyłącznie tym zajmował, ale będę dokładał starań, by lista znacznie się skurczyła.
Samo uzmysłowienie sobie ile rzeczy czekało na zajęcie się nimi jest z jednej strony dość przygnębiające, a z drugiej nastraja mnie pozytywnie- tyle rzeczy mogę w końcu zrobić i pozbyć się psychicznego bagażu, który ze sobą niosą. Poza tym pozwoli mi to na wyczyszczenie pewnego pola, do którego ponownego zarośnięcia postaram się nie dopuścić. Najbliższe i te nieco dalsze dni niosą wiele ciekawych zmian, więc patrzę w nie z optymizmem.


