Mój SysAdminDay 2009

Dziś obchodzimy- a przynajmniej powinniśmy obchodzić, po raz dziesiąty dzień administratora systemów komputerowych, czyli SysAdminDay. Odpowiedni wpis wylądował już dawno w moim kalendarzu i gdy tydzień temu dostałem powiadomienie, że właśnie TEN dzień nadchodzi, to poczułem podekscytowanie. Niestety okazało się, że ten dzień był tak zwyczajny jak każdy inny i absolutnie żaden z użytkowników nie powiedział nawet “dobra robota”, ani nie wysłał żadnego maila z życzeniami- o żadnym gifcie nawet nie marzę. Zresztą niema co się zbytnio dziwić, jeśli nawet moi współpracownicy sysadmini nie wiedzą, że jest dziś ich święto. Jeśli tak dalej pójdzie, to może dojść do tego, że za kilka lat sam sobie będę pisał życzenia i wysyłał mailem ;-) .
Przejdź do dalszej części wpisu »


Niecodzienny sposób zmiany hasła administratora

Byłem dziś zmuszony zrestartować hasło administratora domeny Active Directory w Windows Server 2003. Wynikło to z mojej winy, ponieważ podczas logowania przez RDP do serwera wyświetlił się monit o upłynięciu czasu ważności mojego dotychczasowego hasła, a ja w pośpiechu złożyłem zbitkę trzech słów i ją wklepałem. Godzinę później znów musiałem się zalogować do serwera i powstał problem: pamiętałem jedynie drugie i trzecie słowo, a pierwszego za nic nie mogłem sobie przypomnieć. Chyba kwadrans spędziłem nad próbą przypomnienia sobie zapomnianego wyrazu, ale nic z tego nie wyszło. Oczywiście byłem przygotowany do podobnej sytuacji (teoretycznie) i odpowiednie instrukcje od dawna leżały w odpowiednim miejscu, ale coś mnie tknęło, by uruchomić google i sprawdzić jedną z fraz. W ten sposób trafiłem na post Mathieu Chateau, który opisał niecodzienny sposób poradzenia sobie z problemem zresetowania hasła administratora domenowego. Postanowiłem skorzystać z opisanych przez niego kroków, bo były zdecydowanie łatwiejsze niż instrukcja, którą dysponowałem i dużo ciekawsze.
Przejdź do dalszej części wpisu »


Jak zabezpieczyć Windowsa przy pomocy bluetootha?

Kilka miesięcy temu wpadłem na pewien pomysł: jeśli bluetooth będący technologią krótkiego zasięgu1 może nawiązać połączenie z komputerem, to można ten fakt w różny ciekawy sposób wykorzystać. Tuż po wymyśleniu pomysłu z systemem automatycznego otwierania zamków po wykryciu zaufanego urządzenia bluetooth ;-) wpadłem na pomysł automatycznego logowania i wylogowania z systemu na podstawie bluetootha. W ciągu dnia często kilkukrotnie muszę oddalić się od swojego biurka i zdarza mi się zapomnieć o zabezpieczeniu systemu przed opuszczeniem pokoju, a jeśli coś może dbać o tym za mnie to czemu by nie skorzystać? Szybko się jednak zorientowałem, że już wcześniej kilka osób wpadło na podobny pomysł i stworzyło odpowiednie aplikacje, z których część jednak jest płatna. Przetestowałem część darmowych i ostatecznie wybrałem jedną.

Bluelock to niewielka aplikacja napisana przez Wuula (który udostępnia jeszcze kilka innych ciekawych appów), która monitoruje dostępność urządzenia lub raczej modułu bluetooth i w wypadku braku odpowiedniego nakłada locka na system. Lock może przybrać dwie odmiany: klasyczne wywołanie przez WinAPI co odpowiada wciśnięciu Win+L (lub jeśli wolisz Super+L), oraz wyświetleniu ekranu zabezpieczającego z opcjonalnym polem na hasło. Drugi sposób umożliwia odblokowanie systemu po ponownym wykryciu urządzenia, lub po wpisaniu wcześniej zdefiniowanego hasła- w systemie Windows Vista tryb ten wymaga uruchomienia Bluelocka z prawami administratora. Ważną rzeczą jest to, że jest to aplikacja bezinstalacyjna i właściwie można ją zabrać wszędzie ze sobą np. na przenośnym flashu.

Bluelock

Przejdź do dalszej części wpisu »

  1. najpopularniejsza klasa bluetooth, czyli druga, zapewnia zasięg do 10 metrów w terenie otwartym, co wg. moich obserwacji oznacza 4 metry i szafkę, lub 2 metry i ścianę []

(Zeszło) weekendowe zakupy

Wpis ten początkowo wylądował kilka dni temu w ramach testu na innym moim blogu, który miał być poświęcony wyłączie grom, ale po podjęciu decyzji o nierozdrabnianiu się wylądował tutaj niezmieniony.

W poprzedni weekend byłem z Kate na większych zakupach w jednym z hipermarketów. Gdy przechodziłem obok stoiska z grami, moją uwagę przykuły oczojebne nakładki na opakowaniach “-50%”. Przecenami okazały się być objęte tytuły z serii Kolekcja Klasyki Cenegi kosztujące niewiele ponad 10 PLNów za sztukę. Opuszczając budynek centrum handlowe niosłem w torbie Antologię Commandosów oraz Splinter Cell: Chaos Theory na licencji Toma Clancy’ego :-) .

Zakup 1.

Przejdź do dalszej części wpisu »


15/100 gier Nintendo

Logo NintendoKilka dni temu trafiłem na film prezentujący 100 gier wydanych przez Nintendo na NESa, a dziś udało mi się odszukać ten film na youtube. Niestety umieszczanie filmu na stronach zostało wyłączone, więc odsyłam do źródła.

Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że kilka gier, w które zagrywałem się przed laty (czasami wraz z rodzinką!) nosiło znaczek Nintendo na opakowaniu. Onegdaj oryginały gier w Polsce były trudne do zdobycia (szczególnie dla Pegasusa, czyli swojskiej kopii NESa) i powszechnie dostępne były packi 100 gier na jednym kartridżu. W każdym razie pewnym wstydem dla mnie jest to, że grałem w zaledwie 15-17 (nie jestem pewien) tytułów z tej setki. Potrafię nazwać mniej więcej drugie tyle, ale w sumie daje to sporo mniej niż połowę gier, a byłem pewien, że co jak co, ale produkty Nintendo znam całkiem nieźle ^_^’ Pozostaje mi tylko sięgnąć do emulatorów i przypomnieć sobie stare czasy- ciekawe czy udałoby mi się zachęcić kogoś ze znajomych do wspólnej gry?


Co u mnie?

Minęło sporo czasu od mojego ostatniego wpisu. Tak się złożyło, że w miejscu, w którym obecnie mieszkamy nie mamy dostępu do internetu (i telewizji :-) ), i nie wiadomo ile ten stan potrwa i czy w ogóle ulegnie zmianie. Dysponuję służbowym laptopem z iPlusem, ale sprzęt ten jest mi głównie potrzebny w pracy, a codzienne jego noszenie nie wchodzi w grę- bydle jest za ciężkie. Stan offline ma plusy, bo nagle okazało się, że doba jest zdecydowanie dłuższa niż zazwyczaj i znajduje się czas na zajęcie się rzeczami, na które nie było nigdy czasu. Sporo ostatnio czytam, zdecydowanie więcej rozmawiam z Kate i ogólnie nie jest źle.

W całej sytuacji są też pewne minusy jak to, że nie jestem już na bieżąco z różnymi informacjami, oraz nie bardzo mogę dalej zajmować się Cotygodniowym Biuletynem KDE. Początkowo planowałem tłumaczyć wpisy zostając dłużej w pracy, ale ponieważ codziennie i tak zostaję dłużej z powodu ilości służbowych zadań, nie jestem w stanie jeszcze siedzieć nad tłumaczeniami. Nie wiem czy stan ten ulegnie zmianie, bo na horyzoncie widzę raczej coraz większą ilość obowiązków niż spadek ich liczby. Na razie zostaję w pracy zazwyczaj około godziny dłużej, ale zdarzyło mi się siedzieć i do niemal 21, a po powrocie do domu nie mam czasem siły i ochoty by spędzać kolejne godziny przed monitorem. Dodatkowo nie śpię za dużo i przez to czuję się słabszy niż zwykle. Nie mam przez to sił na siedzenie w siodle (co Kate ma mi trochę za złe), ale liczę, że wkrótce znów zacznę rowerować, bo mi tego brakuje.

Najbliższe tygodnie zapowiadają się interesująco i pokładam w nich pewne nadzieje, ale na razie na ten temat więcej nie napiszę :-)


Blogrollamaga

Linkipolecane

Infoilicencje

Weblog Tao amaga napędza WordPress dostępny na licencji GNU GPL. Za wygląd odpowiada zmodyfikowany przez autora tego bloga the "dark" theme dostępny na licencji GNU GPL, którego twórcą jest Wolfgang Bartelme.

Creative Commons License
Wpisy i komentarze są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska chyba, że jest gdzieś wyraźnie napisane inaczej.