Prawidłowa instalacja Debian testing

W ostatnich dniach testowałem różne sposoby instalacji Debiana w wersji testowej. Dlaczego kilkukrotnie? Ponieważ ciągle występowały problemy z instalatorem (w wersji testowej) lub z czymś innym, co skutkowało różnej maści błędami. Do dyspozycji miałem kilka obrazów testowych pochodzących z ostatnich kilku miesięcy oraz obraz stabilny 5.05.

Poniżej najwłaściwsza droga do instalacji Debiana w wersji testing:

  1. instalacja Debiana w wersji stabilnej wyłącznie z pakietami main core system (bez środowiska graficznego i wszystkiego innego)
  2. zmiana w pliku /etc/apt/sources.list by repozytoria wskazywały na wersję testing
  3. aktualizacja aptitude, kernela, pakietów systemowych i reboot- koniecznie w tej kolejności
  4. aktualizacja reszty systemu do edycji testowej
  5. instalacja wybranego środowiska graficznego

Ładne płyty Ubuntu 9.04 Jaunty Jackalope

Dwa dni temu ukazało się Ubuntu 9.04, a trochę wcześniej można było przez ShipIt zamawiać płyty i to na nich chcę się skupić. Po raz pierwszy gdy zobaczyłem płytę z Jaunty Jackalope pomyślałem wow. Pierwszy raz płyty z tą dystrybucją naprawdę mi się podobają! Zresztą popatrzcie sami:

Ubuntu 9.04 wallet disc

Przejdź do dalszej części wpisu »


Fakty z życia Linusa

Linus Torvalds z WikipediiZnalazłem dzisiaj wpis Humor: Fakty z życia Linusa Torvaldsa – twórcy Linuksa i postanowiłem wybrać swoją złotą dziesiątkę, żeby kiedyś przeglądając stare wpisy trochę się pośmiać. ;-)

Linus Torvalds umie zatrzymać BSOD w Windows Vista

Linus Torvalds nie potrzebuje antywirusa, to antywirusy potrzebują anty-Torvaldsa

Linus Torvalds napisał jądro Linuksa w postaci binarnej i później przetłumaczył to na język C, by inni mogli go zrozumieć
Przejdź do dalszej części wpisu »


Zmiana hasła roota przy pomocy niezabezpieczonego GRUBa

Na metacafe znalazłem film prezentujący sposób, w który przy pomocy niezabezpieczonego GRUBa można zmienić hasło użytkownika root:


How to Hack Any Linux Machine in 30 Seconds?Click here for more free videos

Pominę swoje przemyślenia nt. stosowania tej metody i jej skutków, i skupię się nad tym jak się przed tym zabezpieczyć.

Zabezpieczenie przed tego typu włamaniem jest proste i polega na ustanowieniu wymogu podania zdefiniowanego wcześniej hasła, którego poprawna weryfikacja umożliwi edytowanie menu GRUBa. By takie hasło ustawić po pierwsze należy je sobie wymyślić ;-) Następnie należy uruchomić program grub-md5-crypt i dwukrotnie je podać. Wygenerowany hash hasła należy następnie umieścić w pliku /boot/grub/menu.lst w sekcji globalnej, poprzedzając je “password –md5″. Czyli linijka dla hasła topsecret będzie wyglądała tak:

password –md5 $1$gLhU0/$aW78kHK1QfV3P2b2znUoe/

Od tej pory jeśli ktokolwiek chciałby wyedytować ustawienia GRUBa podczas bootowania, musi nacisnąć w menu uruchomieniowym klawisz p oraz podać hasło.


Skąd pochodzą developerzy Debiana?

Na blogu Christiana Perriera znalazłem ciekawy wpis przedstawiający całkowitą liczbę developerów Debiana, oraz developerów aktywnych, z podziałem na kraje ich pochodzenia. Zrzut danych został wykonany z bazy LDAP projektu Debian więc liczby powinny być autentyczne.

Na pierwszym miejscu znajdują się Stany Zjednoczone z liczbą – kolejno wszystkich oraz aktywnych – 348/223 osób. Drugie miejsce zajmują Niemcy z liczbą 197/167 kont. Z trzecim miejscem nie jest tak łatwo bo Wielka Brytania z 97. developerami zajmuje je na liście obejmującej wszystkie konta, ale gdy weźmie się pod uwagę liczbę aktywnych kont, to spada na czwarte miejsce z liczbą 70 aktywnych uczestników. Pod względem aktywnych kont WB wyprzedziła Francja z 81 osobami, która oddała pola poddanym królowej w liczbie wszystkich kont o dokładnie jedno.

Polska zajmuje 17 miejsce na liście wszystkich kont mając przypisanych 13 developerów, a spada o jedno pole gdy weźmie się pod uwagę liczbę aktywnych osób pracujących nad Debianem ze względu na 10 aktywnych kont.

Zachęcam do odwiedzenia bloga Christiana i sprawdzenia z jak egzotycznych krajów pochodzą ludzie pracujący nad tym by Debian był jeszcze lepszy.


Amag-detektyw na tropie loga Debiana

Jeśli ktoś zorganizowałby konkurs na najładniejsze logo wśród dystrybucji Linuksa, na zwycięzcę typowałbym Debiana. Poza swirlem (to ten różowy zawijas) logo Debiana składa się z logotypu “debian”. Od dawna interesowało mnie skąd wzięła się ta ciekawa czcionka, której użyto w napisie, a dziś dość przypadkowo udało mi się częściowo rozwiązać tę tajemnicę ;-)

Do tej pory myślałem, że litery zostały “wykute ręcznie” w wektorach w jakimś programie. Okazało się jednak, że istnieje czcionka z 1982 roku, którą wykonano napis debian: Poppl-Laudatio Condensed. Co mnie najbardziej zaskoczyło to fakt, że jest to produkt komercyjny i kosztuje aż 199$[1]! Podobnym (lub identycznym) fontem jest LaudatioC, ze zdobyciem którego nie ma problemów, ale nie udało mi się potwierdzić, że jest to dzieło darmowe lub wolne. Właściwie nawet nie udało mi się ustalić czy obydwa fonty nie są jednym i tym samym- w sieci można znaleźć sprzeczne informacje na ten temat. Interesujące jest dlaczego wybrano akurat niewolne rozwiązanie (z lenistwa nie chce mi się przeszukiwać archiwum list mailingowych Debiana) ale decyzja jest dość kontrowersyjna. Charakterystyczny trapez nad “i” został dodany ręcznie i jest nazywany czerwonym diamentem (ang. red diamond).

Font jest dość często używany przy okołodebianowych projektach czego przykładem jest na przykład projekt Debian Women.


[1] kiedyś jego cena wynosiła 99$ ale nie udało mi się ustalić kiedy cenę podniesiono

Najważniejsze źródła:

wiki.debian.org/DebianLogo w sekcji Font znajduje się oficjalne stanowisko Debiana w sprawie uzytej czcionki

www.mail-archive.com/debian-desktop@lists.debian.org krótka rozmowa nt. użytej czcionki oraz kilka ciekawych linków podanych w postach


Wróciłem do Debiana

Mogłem tą notkę umieścić wcześniej, lecz ciągle nie byłem pewien, czy zostanę z Debianem, czy powrócę do Windowsa.

Kilka dni po opublikowaniu wpisu Rozstanie z Linuksem usunąłem z dysku Vistę i zainstalowałem na nowo Debiana Sid. Powód? Nie mogłem wytrzymać w środowisku Windows- być może istnieje dla niego wiele fajnych programów pisanych przez firmy trzecie, ale nie zmienia to faktu, że samo środowisko jest tak niesamowicie ograniczone w porównaniu do tego, do czego się przyzwyczaiłem używając Debiana, że po prostu nie mogłem w nim się odnaleźć ani nawet z nim wytrzymać. Czułem się jak w klatce nie mając dostępu do podstawowych, moim zdaniem, funkcji systemu operacyjnego, jak chociażby schowek pod środkowym klawiszem myszki lub wirtualne pulpity. Próbowałem wielu programów mających wprowadzić potrzebne mi funkcje, ale niemal żaden nie odpowiadał moim wymaganiom, które chyba nie są aż tak wygórowane. Oczywiście, że dla środowiska Windows napisano wiele fajnych programów ale ja już wolę swojego Debiana z Linuksem i KDE4.

Porywając się na nieco samoanalizy psychologicznej mogę zgadywać, że wspomniany przeze mnie wyżej krytyczny wpis spowodował pewne wewnętrzne oczyszczenie poprzez wyżalenie się na kilka spraw, dzięki czemu jest nam (mi i Debianowi) ze sobą znów dobrze ;-) .


Jak to się wkurzyłem na GParted

Niedawno narzekałem na Linuksa, że pochłania zbyt wiele czasu. Tak się złożyło, że w ciągu ostatnich kilku dni rozszerzałem dwa razy partycje ntfs o około 40 GB za każdym razem. W jednym przypadku użyłem programu do partycjonowania firmy Paragon dołączonego niedawno do jednej z gazet- rozszerzenie partycji zajęło mu około 5 sekund bez ani jednego resetu- od razu spod Windows się cała rzecz odbyła. Za drugim razem chciałem użyć tego samego narzędzia lecz okazało się, że nie działa ono pod Vistą więc pierwszą moją myślą było “gparted!”. Ściągnąłem iso, wypaliłem, zbootowałem, kliknąłem i patrzę na pasek postępu: pozostała 1 godzina z minutami. No dobra, trudno; zjadłem kolację, poszwędałem się i wracam do ekranu, a tam pasek pierwszy doszedł do końca i pojawił się drugi oznajmiający, że do zakończenia pozostało ponad 2 godziny! Poszedłem spać.

Nie wiem i prawdę mówiąc nie bardzo mnie to interesuje dlaczego musiałem czekać ponad 3 godziny używając oprogramowania wolnego, gdy to samo zajęło programowi windowsowemu kilka sekund. Nadal jestem z tego powodu poddenerwowany.


Rozstanie z Linuksem

Poszukiwacz- tak mógłbym siebie określić. Gdy muszę podjąć jakąś istotną decyzję lubię wiedzieć na czym stoję przeczesuję internet, zgromadzone publikacje i wszelkie dostępne mi materiały w celu rozszerzenia swojej wiedzy w interesującym mnie temacie. Jeśli mam taką możliwość to próbuję kilku rozwiązań by wybrać to najlepsze. Co jakiś czas weryfikuję podjęte poprzednio decyzje i sprawdzam czy inne wyjście nie jest korzystniejsze. Tak było też z Linuksem.

Linuksa używam od przeszło 7 lat. Przyciągnęła mnie niespotykana możliwość konfiguracji i dostosowania właściwie wszystkiego. W Linuksie właściwie wszystko dało się zrobić, a jeśli czegoś się nie umiało to przecież zawsze zostawało radosne zawołanie “RTFM!”. Potencjalna przewaga nad ówczesnymi produktami Microsoftu była ogromna(1), a jedyne co trzeba było zrobić to usiąść w kącie z instrukcją i budować. W Linuksie wszystko było klockiem, a sama ich ilość mnie fascynowała i czasami potrafiła przerazić. Często łączenie poszczególnych klocków ze sobą zajmowało długie dni ale przecież bycie geekiem do czegoś zobowiązuje. Te wszystkie godziny spędzane na dłubaniu traktowałem jako zabawę, a w najgorszym razie jako koszt, który trzeba zapłacić za bycie wolnym. Wolność była wyborem ale i produktem, którego poszukiwałem. Z czasem moje priorytety się zmieniały i zrozumiałem, że wybierając jedną z możliwości zawsze rezygnuje się z innej (2).
Przejdź do dalszej części wpisu »


Local SSL certificates must be replaced

Po ostatniej aktualizacji Open SSL w Debian Sid:

OpenSSL update: SSL cert must be replaced

To dobrze, że zdecydowano się na wymuszenie zmiany certyfikatów po wpadce z Open SSL. Zastanawiam się czy sprawdzono, czy nowe certyfikaty nie zostały niedawno wygenerowane ręcznie, bo głupio by było tłumaczyć się dlaczego je zmieniono 2 razy w tak krótkim czasie.


Blogrollamaga

Linkipolecane

Infoilicencje

Weblog Tao amaga napędza WordPress dostępny na licencji GNU GPL. Za wygląd odpowiada zmodyfikowany przez autora tego bloga the "dark" theme dostępny na licencji GNU GPL, którego twórcą jest Wolfgang Bartelme.

Creative Commons License
Wpisy i komentarze są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska chyba, że jest gdzieś wyraźnie napisane inaczej.