amag.lata++
Obiektowi amag klasy człowiek została wczoraj zinkrementowana dana lata. Dzięki wszystkim, którzy pamiętali, a jeszcze większe tym, ktorzy przysłali życzenia
.
Obiektowi amag klasy człowiek została wczoraj zinkrementowana dana lata. Dzięki wszystkim, którzy pamiętali, a jeszcze większe tym, ktorzy przysłali życzenia
.
Jakoś w połowie września w gazecie Metro pojawił się artykuł o wycieku najnowszej płyty Kultu do sieci. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że materiał wyciekł na jakieś dwa tygodnie przed premierą. Wspomniany tekst był początkiem serii artykułów Metra, w których różne osoby wypowiadały się o tym co one myślą na temat wycieku itp. Raz na jakiś czas Kasia przynosi Metro do domu, a mi się zdarza przeglądać jego treść i tym razem wybrałem kilka cytatów znanych lub mniej znanych person i opatrzyłem je swoim krótkim komentarzem.
Postanowiłem zacząć od Kazika, jako, że on był jest bezpośrednio zamieszany w całą sprawę, a wybrałem chyba najczęściej cytowane zdanie:
Każdy kto schyla się po kradzione, jest dla mnie po prostu kurwą.
Najciekawsze jest, że Kazik opublikował to zdanie na swoim oficjalnym forum, a nie w komunikacie na swojej oficjalnej stronie. Domyślam się, że 95% ludzi, którzy ściągną ten album z sieci tego nie przeczyta. Domyślam się też, że przeczytają to wyłącznie najwięksi fani Kazika, którzy mają czas na rozmowy o nim i jego twórczości na jego forum. Czyżby to do nich było kierowane powyższe zdanie?
I każdy, kto to zrobił (ściągnął album) (…) niech się do mnie nie zbliża (…). Na występy również nie zapraszam.
Końcówkę ostatniego tygodnia miałem całkiem intensywną. W piątek musiałem zostać nieco dłużej w pracy, a potem śpieszyć się do domu, by zjeść obiad i zdążyć na masę krytyczną. Nie powiem, że specjalnie mi się chciało, bo byłem po prostu zmęczony po pracy, ale warto było. Nie dość, że pojechałem z shenn, to jeszcze pojechaliśmy na “miastowych” rowerach- ja na mifie, a Kate na swoim holendrze. W związku ze startem bloga Szczecin Cycle Chic tematem przewodnim masy było wspomniane Cycle Chic.
(zdjęcia z masy udostępniłem za zgodą shenn, która jest ich autorką i posiada do nich wyłączne prawa)
Wpis powstał wczoraj, ale nie mogłem się połączyć z serwerem i ostatecznie dopiero dziś do publikuję w formie nie zmienionej.
Mialem wczoraj (tj. w poniedziałek) ciekawa przygode z Vista. Chcialem przekopiowac duzy plik na telefon z Windows Mobile. Mam huba usb obslugujacego wylacznie standard 1.1, postanowilem go odlaczyc, a w jego miejsce podlaczyc kabel do telefonu. Przypadkowo pomylilem kabel od huba z kablem od myszki (obydwa sa okropnie srebrne) i wyjalem wtyczke od myszki. Zorientowalem sie, ze mysz mi zgasla i wsadzilem kabel na swoje miejsce- w tym miejscu zaczyna sie wlasciwa historia. Windows stwierdzil, ze podlaczono nowy sprzet i go instaluje. Po ~10 minutach czekania wszedlem do menadzera urzadzen i zobaczylem, ze mysz ciagle nie jest poprawnie zainstalowana. Odlaczylem mysz, wykasowalem niepoprawnie wykryte urzadzenie, podlaczylem mysz, poczekalem, az nieznane urzadzenie pojawi sie na powrot i postanowilem recznie odwalic robote Visty. Wybralem opcje instalacji sterownika i Windows poinformowal mnie, ze rekomenduje opcje, w ktorej sam wyszuka sterownik. Dalem mu szanse i po kolejnych ~10 minutach poszukiwania sterownika w sieci zrestartowalem system. Restart trwal wyjatkowo dlugo (choc przyzwyczailem sie, ze wlaczam komputer i ide przez kilka minut zajac sie czyms innym), a w jego trakcie przepialem mysz na inny port z nadzieja, ze to moze cos da. Nie dalo, a system dalej poszukiwal sterownikow do nowego urzadzenia. Zajalem sie czyms innym i po mniej wiecej ~10 minutach pojawilo sie nastepujace okienko:
Wczoraj pojawiłem się pierwszy raz w pracy po (nieco przedłużonym) urlopie, który minął jednak nieco zbyt szybko
. Jak zwykle miałem na początku problemy z “uwolnieniem się” od codzienności i przez pierwsze kilka dni czasami nawet na siłę próbowałem odpoczywać. Dochodziło nawet do tego, że nieco wymuszałem na sobie odpoczynek, co jak wiadomo jest pozbawione sensu. Na przełomie pierwszego i drugiego tygodnia byłem już po uszy zanurzony w nickonkretnegonierobieniu, i postanowiłem wyciągnąć z piwnicy stary i zapomniany rower marki Mifa (Mitteldeutsche Fahrradwerke). Właściciel pozwolił mi go doprowadzić do stanu używalności i jeździć na nim przez pewien czas. Po wstępnym omieceniu z pajęczyn maszyna prezentowała się zachęcająco, ale jak się okazało, wymagała dużo pracy.
Przejdź do dalszej części wpisu »
Od początku tygodnia mam urlop. Przynajmniej na papierze, bo w poniedziałek siedziałem nad sprawami służbowymi, dziś byłem w pracy i jutro prawdopodobnie też się tam pojawię. Mam nadzieję, że będzie to ostatnia wizyta i w końcu uda mi się psychicznie odpocząć.
Dawno nie pisałem, a jest to spowodowane tym, że musiałem oddać służbowego laptopa z iPlusem, a w pracy czasami brakowało mi często czasu na przepisową 30 minutową przerwę, nie mówiąc już o napisaniu czegokolwiek. Kilka tematów jednak przewinęło się podczas ostatnich tygodni i chciałbym o tych ważniejszych napisać kilka słów.
4 sierpnia zawitała do nas ważna delegacja, w skład której wszedł m. in. podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury Juliusz Engelhardt, prezes PKP CARGO S.A. Wojciech Balczun oraz przedstawiciele kierownictw firm CNR Jinan Railway Vehicles Eqiupment Co., CSR China South Locomotive & Rolling Stock Co. Ltd. wraz z CSR Yangtze Rolling Stock Co.,Ltd. oraz CRIMT China Railway International Multimodal Transport Co., Ltd. Piszę o tym ponieważ poproszono mnie o techniczną obsługę prezentacji Zachodniopomorskiego Zakładu Spółki. Przyznam, że miałem niemałą tremę, ale na szczęście wszystko poszło dobrze. Poproszono mnie o dyskrecję w temacie tej wizyty. Pierwszy raz słyszałem język chiński na żywo i uważam, że jest naprawdę ciekawy. Poniżej zdjęcia 3 z 4 informatyków pracujących z Zachodniopomorskim Zakładzie Spółki PKP CARGO S.A. (ja to oczywiście ten w środku (na prośbę jednej z osób zdjęcie zostało zdjęte ze strony)
) na krótko przed prezentacją.
Dziś obchodzimy- a przynajmniej powinniśmy obchodzić, po raz dziesiąty dzień administratora systemów komputerowych, czyli SysAdminDay. Odpowiedni wpis wylądował już dawno w moim kalendarzu i gdy tydzień temu dostałem powiadomienie, że właśnie TEN dzień nadchodzi, to poczułem podekscytowanie. Niestety okazało się, że ten dzień był tak zwyczajny jak każdy inny i absolutnie żaden z użytkowników nie powiedział nawet “dobra robota”, ani nie wysłał żadnego maila z życzeniami- o żadnym gifcie nawet nie marzę. Zresztą niema co się zbytnio dziwić, jeśli nawet moi współpracownicy sysadmini nie wiedzą, że jest dziś ich święto. Jeśli tak dalej pójdzie, to może dojść do tego, że za kilka lat sam sobie będę pisał życzenia i wysyłał mailem
.
Przejdź do dalszej części wpisu »
Byłem dziś zmuszony zrestartować hasło administratora domeny Active Directory w Windows Server 2003. Wynikło to z mojej winy, ponieważ podczas logowania przez RDP do serwera wyświetlił się monit o upłynięciu czasu ważności mojego dotychczasowego hasła, a ja w pośpiechu złożyłem zbitkę trzech słów i ją wklepałem. Godzinę później znów musiałem się zalogować do serwera i powstał problem: pamiętałem jedynie drugie i trzecie słowo, a pierwszego za nic nie mogłem sobie przypomnieć. Chyba kwadrans spędziłem nad próbą przypomnienia sobie zapomnianego wyrazu, ale nic z tego nie wyszło. Oczywiście byłem przygotowany do podobnej sytuacji (teoretycznie) i odpowiednie instrukcje od dawna leżały w odpowiednim miejscu, ale coś mnie tknęło, by uruchomić google i sprawdzić jedną z fraz. W ten sposób trafiłem na post Mathieu Chateau, który opisał niecodzienny sposób poradzenia sobie z problemem zresetowania hasła administratora domenowego. Postanowiłem skorzystać z opisanych przez niego kroków, bo były zdecydowanie łatwiejsze niż instrukcja, którą dysponowałem i dużo ciekawsze.
Przejdź do dalszej części wpisu »
Kilka miesięcy temu wpadłem na pewien pomysł: jeśli bluetooth będący technologią krótkiego zasięgu1 może nawiązać połączenie z komputerem, to można ten fakt w różny ciekawy sposób wykorzystać. Tuż po wymyśleniu pomysłu z systemem automatycznego otwierania zamków po wykryciu zaufanego urządzenia bluetooth
wpadłem na pomysł automatycznego logowania i wylogowania z systemu na podstawie bluetootha. W ciągu dnia często kilkukrotnie muszę oddalić się od swojego biurka i zdarza mi się zapomnieć o zabezpieczeniu systemu przed opuszczeniem pokoju, a jeśli coś może dbać o tym za mnie to czemu by nie skorzystać? Szybko się jednak zorientowałem, że już wcześniej kilka osób wpadło na podobny pomysł i stworzyło odpowiednie aplikacje, z których część jednak jest płatna. Przetestowałem część darmowych i ostatecznie wybrałem jedną.
Bluelock to niewielka aplikacja napisana przez Wuula (który udostępnia jeszcze kilka innych ciekawych appów), która monitoruje dostępność urządzenia lub raczej modułu bluetooth i w wypadku braku odpowiedniego nakłada locka na system. Lock może przybrać dwie odmiany: klasyczne wywołanie przez WinAPI co odpowiada wciśnięciu Win+L (lub jeśli wolisz Super+L), oraz wyświetleniu ekranu zabezpieczającego z opcjonalnym polem na hasło. Drugi sposób umożliwia odblokowanie systemu po ponownym wykryciu urządzenia, lub po wpisaniu wcześniej zdefiniowanego hasła- w systemie Windows Vista tryb ten wymaga uruchomienia Bluelocka z prawami administratora. Ważną rzeczą jest to, że jest to aplikacja bezinstalacyjna i właściwie można ją zabrać wszędzie ze sobą np. na przenośnym flashu.
Przejdź do dalszej części wpisu »
Wpis ten początkowo wylądował kilka dni temu w ramach testu na innym moim blogu, który miał być poświęcony wyłączie grom, ale po podjęciu decyzji o nierozdrabnianiu się wylądował tutaj niezmieniony.
W poprzedni weekend byłem z Kate na większych zakupach w jednym z hipermarketów. Gdy przechodziłem obok stoiska z grami, moją uwagę przykuły oczojebne nakładki na opakowaniach “-50%”. Przecenami okazały się być objęte tytuły z serii Kolekcja Klasyki Cenegi kosztujące niewiele ponad 10 PLNów za sztukę. Opuszczając budynek centrum handlowe niosłem w torbie Antologię Commandosów oraz Splinter Cell: Chaos Theory na licencji Toma Clancy’ego
.
