Bogata kobieta – Kim Kyosaki

Z obowiązku opisywania każdej przeczytanej książki muszę wspomnieć o Bogatej kobiecie. Autorem jest żona znanego z wielu książek Roberta Kyosakiego, i to właśnie chęć porównania jej stylu ze stylem jej męża spowodowała, że sięgnąłem po tę pozycję. Wiedziałem też, że będzie to szybka i lekka lektura. Nie będę się wgłębiał w samą treść, ale moim zdaniem można było napisać to samo mieszcząc się spokojnie w 1/3 objętości książki. Nie zdziwiło mnie specjalnie to sztuczne rozciąganie treści, bo przeczytałem już kilka książek Roberta i spodziewałem się tego. Jeśli jeszcze nie czytałeś/czytałaś żadnej z książek Kyosakich, a ta akurat wpadła Ci w ręce, to warto ją poznać. Jeśli zastanawiasz się czy ją kupić, to jako pierwszy zakup polecam Bogaty ojciec, biedny ojciec, a jeśli jesteś po lekturze choćby jednej z książek Roberta, to nie warto marnować czasu na poznanie Bogatej kobiety.


Książkę tę kupiłem pod wpływem impulsu- kręciłem się z Kate po Empiku i ta rzuciła mi się w oczy, a po przeczytaniu tekstu z tylnej okładki zdecydowaliśmy się ją kupić. Książkę czyta się szybko (pomimo blisko 300 stron objętości), łatwo (pomimo tego, że to jednak ekonomia) i przyjemnie (bo dzieli się na kilkadziesiąt krótkich opowieści). Całość polega na tym, że zadane jest jakieś pytanie np. Dlaczego płace najlepiej zarabiających wzrastają o wiele szybciej niż zarobki innych ludzi? albo Dlaczego mleko sprzedaje się w prostopadłościennych kartonach, a coca-colę w cylindrycznych? i autor odpowiada na nie z punktu widzenia ekonomisty. Czasami odpowiedzi nie do końca mi pasowały i wydawało mi się, że są nieco naciągnięte, ale całość sprawia niezłe wrażenie. Książkę da się czytać w spokoju siedząc np. w fotelu z ciepłą herbatą, jak i jadąc autobusem, gdzie do dyspozycji ma się zaledwie kilka minut. Jest to spowodowane tym, że odpowiedzi zajmują zazwyczaj jedną lub dwie strony i można po każdej przerwać czytanie bez żadnej szkody. Publikacja jest reklamowana jako rozrywkowo-ekonomiczna i taką właśnie jest- ani się z niej nie dowiemy specjalnie wiele o ekonomii, ani się specjalnie nie pośmiejemy. W zamian mamy możliwość poznania odpowiedzi na sporo interesujących pytań i zabłyśnięcia tą wiedzą w gronie znajomych. Poniżej cytat z tylnej okładki, która nas przekonała do zakupu (może i przekona kogoś jeszcze):
Książkę “Wizjonerzy, sceptycy, łowcy okazji… Profile psychologiczne inwestorów giełdowych” Derricka Niedermana dostałem w prezencie po otwarciu konta maklerskiego. Mam wersję wydaną w 2009 roku przez WIG-Press, ale jest to wersja przetłumaczona przez Wojciecha Madeja w 2000 roku, więc niczym się nie różni od poprzedniego wydania. Całość książki podzieliłbym na 4 części:
Jest to pierwsza książka Ryszarda Kapuścińskiego, którą czytałem i pierwsza książka autora, która została wydana. Wiem, że wielkim (nie tylko) pisarzem był Kapuściński i czułem pewnego rodzaju wstyd, że nie poznałem dotychczas jego twórczości. “Busz po polsku” jest zbiorem 16 reportaży, które ukazywały się w tygodniku Polityka w latach 1958-1961. Dzieło zostało wydane po raz pierwszy w roku 1962. Ja do dyspozycji miałem III wydanie Czytelnika z roku 1979, które zachowało się w stanie dobrym, dzięki czemu mogłem doznać tak lubianego przeze mnie uczucia obcowania ze starą książką.

