Dokąd pójdę?

staracie się, wysilacie, tworzycie… czy ktoś to doceni? nie oszukujmy się; w perspektywie 50 lat nikt o was nie będzie pamiętać, więc po co się męczyć?

Powyższe słowa napisał wczoraj na blipie Vagla. Kontekst był zupełnie inny, ale pomyślałem, że użyję tego cytatu jako wyjściowego dla tego wpisu.

Jak zapewne wiecie wkrótce ma się pojawić Windows 7. Blisko miesiąc temu Mariusz Kędziora opublikował na swoim blogu wpis, w którym przedstawił tabelę z funkcjami, które będą zaadaptowane w nowym systemie. Nie jestem ZU i wiem, czego potrzebuję do codziennej pracy oraz zabawy z komputerem. Tak się złożyło, że funkcje, na które czekałem dostępne są wyłącznie w wersji ultimate, która kosztować ma 319,95 dolarów. Licząc po dzisiejszym kursie dolara będzie to na pewno powyżej 1000 PLN. Zadałem sobie pytanie: czy jestem tak bogaty/głupi by obciążać taką kwotą nasz domowy budżet? Przecież nie wezmę Windowsa na raty…
Przejdź do dalszej części wpisu »


Zmiana hasła roota przy pomocy niezabezpieczonego GRUBa

Na metacafe znalazłem film prezentujący sposób, w który przy pomocy niezabezpieczonego GRUBa można zmienić hasło użytkownika root:


How to Hack Any Linux Machine in 30 Seconds?Click here for more free videos

Pominę swoje przemyślenia nt. stosowania tej metody i jej skutków, i skupię się nad tym jak się przed tym zabezpieczyć.

Zabezpieczenie przed tego typu włamaniem jest proste i polega na ustanowieniu wymogu podania zdefiniowanego wcześniej hasła, którego poprawna weryfikacja umożliwi edytowanie menu GRUBa. By takie hasło ustawić po pierwsze należy je sobie wymyślić ;-) Następnie należy uruchomić program grub-md5-crypt i dwukrotnie je podać. Wygenerowany hash hasła należy następnie umieścić w pliku /boot/grub/menu.lst w sekcji globalnej, poprzedzając je “password –md5″. Czyli linijka dla hasła topsecret będzie wyglądała tak:

password –md5 $1$gLhU0/$aW78kHK1QfV3P2b2znUoe/

Od tej pory jeśli ktokolwiek chciałby wyedytować ustawienia GRUBa podczas bootowania, musi nacisnąć w menu uruchomieniowym klawisz p oraz podać hasło.


Jak to się wkurzyłem na GParted

Niedawno narzekałem na Linuksa, że pochłania zbyt wiele czasu. Tak się złożyło, że w ciągu ostatnich kilku dni rozszerzałem dwa razy partycje ntfs o około 40 GB za każdym razem. W jednym przypadku użyłem programu do partycjonowania firmy Paragon dołączonego niedawno do jednej z gazet- rozszerzenie partycji zajęło mu około 5 sekund bez ani jednego resetu- od razu spod Windows się cała rzecz odbyła. Za drugim razem chciałem użyć tego samego narzędzia lecz okazało się, że nie działa ono pod Vistą więc pierwszą moją myślą było “gparted!”. Ściągnąłem iso, wypaliłem, zbootowałem, kliknąłem i patrzę na pasek postępu: pozostała 1 godzina z minutami. No dobra, trudno; zjadłem kolację, poszwędałem się i wracam do ekranu, a tam pasek pierwszy doszedł do końca i pojawił się drugi oznajmiający, że do zakończenia pozostało ponad 2 godziny! Poszedłem spać.

Nie wiem i prawdę mówiąc nie bardzo mnie to interesuje dlaczego musiałem czekać ponad 3 godziny używając oprogramowania wolnego, gdy to samo zajęło programowi windowsowemu kilka sekund. Nadal jestem z tego powodu poddenerwowany.


Rozstanie z Linuksem

Poszukiwacz- tak mógłbym siebie określić. Gdy muszę podjąć jakąś istotną decyzję lubię wiedzieć na czym stoję przeczesuję internet, zgromadzone publikacje i wszelkie dostępne mi materiały w celu rozszerzenia swojej wiedzy w interesującym mnie temacie. Jeśli mam taką możliwość to próbuję kilku rozwiązań by wybrać to najlepsze. Co jakiś czas weryfikuję podjęte poprzednio decyzje i sprawdzam czy inne wyjście nie jest korzystniejsze. Tak było też z Linuksem.

Linuksa używam od przeszło 7 lat. Przyciągnęła mnie niespotykana możliwość konfiguracji i dostosowania właściwie wszystkiego. W Linuksie właściwie wszystko dało się zrobić, a jeśli czegoś się nie umiało to przecież zawsze zostawało radosne zawołanie “RTFM!”. Potencjalna przewaga nad ówczesnymi produktami Microsoftu była ogromna(1), a jedyne co trzeba było zrobić to usiąść w kącie z instrukcją i budować. W Linuksie wszystko było klockiem, a sama ich ilość mnie fascynowała i czasami potrafiła przerazić. Często łączenie poszczególnych klocków ze sobą zajmowało długie dni ale przecież bycie geekiem do czegoś zobowiązuje. Te wszystkie godziny spędzane na dłubaniu traktowałem jako zabawę, a w najgorszym razie jako koszt, który trzeba zapłacić za bycie wolnym. Wolność była wyborem ale i produktem, którego poszukiwałem. Z czasem moje priorytety się zmieniały i zrozumiałem, że wybierając jedną z możliwości zawsze rezygnuje się z innej (2).
Przejdź do dalszej części wpisu »


how-to: instalacja binarnych sterowników nvidii w Debian Linux

Krótka instrukcja jak uzyskać akcelerację w Debianie na kartach nvidia. Testowane na GeForce 7300 i Debian Sid oraz testing.

1. Ze strony www.nvidia.com/object/unix.html należy ściągnąć sterowniki do Linuksa. Co prawda mam system 64 bitowy ale sposób postępowania dla 32 bitów różni się tylko w jednym kroku.

2. $ chmod +x NVIDIA-Linux*.run

3. # ./NVIDIA-Linux[tab]

4. Nie zgadzać się na pobranie niczego ze stron nvidii, zaakceptować licencję (sam nie czytałem ale jeśli ktoś czytał i chce to może się podzielić informacjami czego robić nie wolno). Jeśli pojawi się błąd związany z różnymi wersjami kompilatora użytymi do skompilowania jądra i obecnie używaną wersją należy wykonać # export CC=gcc-4.1 dla basha (użytkownicy innych powłok sami wiedzą co należy zrobić) i uruchomić raz jeszcze plik bin. Na koniec zgodzić się na modyfikację pliku konfiguracyjnego xorg (robiony jest backup aktualnego).

5. Po restarcie serwera X oraz g/kdm reszta powinna pójść ładnie o czym można się przekonać wydając komendę $ glxinfo |grep "direct rendering"

Jeśli nastąpiłaby potrzeba reinstalacji sterowników lub ich usunięcia pomocna będzie informacja, której brak w helpie sterowników o opcji --uninstall, która służy wiadomemu celowi. Przypominam, że w przypadku zmiany kernela sterowniki nvidii wymagają powtórnego przekompilowania (reinstalacji).


Terror w Indiach!

Prawada, że chwytliwy tytuł wybrałem? Pod równie chwytliwym tytułem dziś na LinuxNews ukazał się news Indie: uczniowie zmuszeni do wolności Borysa Musielaka aka michuk. Pominę uprzejmie logiczność stwierdzenia, że dałoby się w jakikolwiek sposób zmusić kogokolwiek do wolności i odniosę się do samej treści newsa.
Przejdź do dalszej części wpisu »


Blogrollamaga

Linkipolecane

Infoilicencje

Weblog Tao amaga napędza WordPress dostępny na licencji GNU GPL. Za wygląd odpowiada zmodyfikowany przez autora tego bloga the "dark" theme dostępny na licencji GNU GPL, którego twórcą jest Wolfgang Bartelme.

Creative Commons License
Wpisy i komentarze są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska chyba, że jest gdzieś wyraźnie napisane inaczej.